Co zrobić gdy mnie „szczela ch…”?

Opublikowane przez Wojciech Wychowaniec w dniu

Autor: Wojtek Wychowaniec

Projekt The Presja to miejsce, w którym staramy się pochylić nad autentycznymi problemami i staramy się rozwiązywać autentyczne problemy. Nie unikamy, ani nie bagatelizujemy trudności, które nam zgłaszacie. Niejednokrotnie pod lakonicznymi lub kolokwialnymi stwierdzeniami kryją się realne problemy. I tak Pan Marek napisał do nas „No ch… mnie szczela”. Opisał nam prośbę o wsparcie, gdyż nadmiernie się denerwuje i irytuje na innych ludzi. Denerwuje się i wybucha w sytuacjach zawodowych jak i prywatnych. Wydaje nam się, że problem nie jest odosobniony, dlatego postanowiliśmy chwilkę pochylić się nad wybuchami złości.

Co się kryje pod wybuchami złości?

Wybuchy złości to ciekawe i bardzo złożone zjawisko, którego natura jest niezwykle złożona. Nie złościmy się kiedy jesteśmy spokojni i mamy poczucie pewności. Złościmy się, między innymi wtedy gdy tracimy poczucie kontroli, albo gdy sytuacja dotyka jakiegoś wrażliwego punktu naszej psychiki. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, że zdenerwowanie często bierze się z lęku. Wydawało mi się, że złość i lęk to zupełnie inne zjawiska, a jednak mają ze sobą dużo wspólnego. Wybuchamy bardzo często gdy się boimy…, że nie zdążymy, nie damy rady, nie rozumiemy, nie ogarniemy. Praca nad wybuchami złości i irytacji często zaczyna się od opanowania lęku. Irytujemy się na przykład gdy coś nie idzie perfekcyjnie, a perfekcjonizm to nic innego jak mechanizm obronny, chroniący nas przed lękiem i poczuciem bezradności. Ważną pracą nad wybuchami złości będzie więc praca nad pewnością siebie.

Denerwuje mnie w drugim człowieku to czego sam trochę mam   

Najczęściej złość i irytację kierujemy w stronę innych ludzi, zarówno w sytuacjach prywatnych jak i zawodowych. Tymczasem gdybyśmy się na spokojnie przyjrzeli kto jest odbiorcą naszej złości, moglibyśmy zauważyć, że mamy z Tą osobą wiele wspólnego. No bo na spóźnialskich narzekają Ci, którzy sami nie znoszą się spóźniać, a na leniwych Ci, którzy sami nie chcą być uważani za leniwych, a na głupotę złoszczą się Ci, którzy sami jak ognia unikają łatki półinteligenta. Chodzi o to, że w ludziach denerwuje nas to czego sami w sobie nie lubimy. Stąd w pracy nad irytacją działa prosty mechanizm żeby nie denerwować się na ludzi, ze względu na jakieś ich cechy, musisz zacząć od tego, żeby pewne cechy zaakceptować w sobie. Innymi słowy jeśli przestaniesz złościć się na siebie, to przestaniesz wybuchać wobec innych. Wymaga to jednak dużej dozy elastyczności i chęci bycia szczerym wobec siebie.

Dobra złość

Wielokrotnie podkreślaliśmy, że emocje są bardzo potrzebne i powinieneś ich słuchać. Złość na przykład potrafi powiedzieć Ci: „słuchaj! ktoś próbuje przekroczyć Twoje granice lub robi Ci coś złego”. Wówczas złość, która jest pełna energii i sprawczości, może pomóc Ci zmienić sytuację, w której się znalazłeś. Dlatego nie chodzi o to, żeby złość „tłumić” lub ją „uciszać”. Chodzi o to, aby gdy złość się pojawia, potrafić wskazać czy pojawia się ona adekwatnie (np. w odpowiedzi na zagrożenie), czy nieadekwatnie (np. w związku z jakimś naszym sposobem widzenia rzeczywistości). Ta pierwsza złość jest potrzebna, ta druga doprowadza do niepotrzebnej irytacji.

Złość, a płeć

Jeśli chodzi o złość to w gabinecie widać prawidłowość metod wychowawczych, które chłopcom pozwalały na złość a dziewczynką nie. Dlatego ze złością zgłaszają się z reguły mężczyźni, a kobiety nie. Kobiety często dopiero w gabinecie uczą się złościć, bo złość pomaga na przykład w nauce stawiania granic. Mężczyznom z kolei złość jest bardziej dostępna, w przeciwieństwie do innych emocji takich jak strach czy smutek. W przypadku mężczyzn pod objawami natężonej złości i irytacji kryją się wątki na przykład dojmującego smutku z dzieciństwa, który nie mógł być wyrażony, bo „chłopcy nie płaczą”. 

Reasumując. Panie Marku, 

Proszę zaserwować sobie gorącą kąpiel lub długi spacer i przeanalizować co Pana denerwuje w kimś i czy przypadkiem nie ma Pan podobnego „kawałka” w sobie.  Wówczas warto zastanowić się, co kryje się pod tak bezkompromisowym podejściem do samego siebie i czego by Pan potrzebował, żeby doświadczyć więcej samoakceptacji. 

Może się Pan też zastanowić kiedy jest tak, że Pan jest spokojniejszy i bardziej wyluzowany i jakie warunki muszą być spełnione żeby tak było. Może dzieje się tak gdy jest Pan wyspany lub wypoczęty. To też ważna informacja. 

No i warto pomyśleć co Panu służy, gdy atak złości się pojawia. Jak Pan to w ogóle robi, ze potrafi wrócić do równowagi? Bo to pewnie nie jest proste. 

Tak czy inaczej, bardzo wierzę, że ten tekst Panu posłuży!

Wierzę w Pana. Wojtek.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *